Agencja Wywiadu

W pierwszej połowie 2018 r. ogólna liczba ataków pirackich na statki zwiększyła się w porównaniu z analogicznym okresem 2017 roku. Do napadów najczęściej dochodzi u wybrzeży Nigerii oraz Indonezji. Zauważalny jest także stopniowy wzrost aktywności piratów w Zatoce Adeńskiej. W 2018 r. wzrosła również liczba marynarzy porwanych dla uzyskania okupu. Zdecydowana większość członków załóg została uprowadzona na wodach Zatoki Gwinejskiej.

W pierwszym półroczu 2018 r. piraci przeprowadzili więcej ataków niż w tym samym okresie 2017 r. Według danych Międzynarodowego Biura Morskiego (MBM)[1], od stycznia do czerwca 2018 r. doszło do 107 napaści na statki – w I połowie 2017 r. odnotowano ich natomiast 87[2]. W pierwszym półroczu 2018 r. porwano lub przetrzymywano 127 marynarzy (w porównaniu ze 104 w tym samym okresie 2017 r.) – przeważającą część z nich (125 osób) w rejonie Zatoki Gwinejskiej. Działalność grup odpowiedzialnych za napaści na jednostki pływające – pomimo odnotowywanej stopniowej intensyfikacji – wciąż jednak nie osiągnęła poziomu z lat 2007–2012, tj. okresu największej aktywności przestępców u wybrzeży Somalii[3].

Piractwo występuje także – chociaż nie na tak dużą skalę – na wodach Zatoki Adeńskiej oraz Morza Karaibskiego. W Zatoce Adeńskiej – po widocznym w ciągu ostatnich kilku lat stałym spadku liczby napaści – od 2017 r. zauważalny jest stopniowy wzrost zagrożenia. Sprzyja temu przede wszystkim niestabilność państw regionu – Somalii oraz Jemenu. Wzrost liczby ataków następuje także od 2017 r. w Ameryce Środkowej – większość z nich stanowią jednak napady rabunkowe na jachty zakotwiczone u wybrzeży (ok. 60%).

Rzeczywista skala napadów pirackich jest znacznie wyższa, niż wynika to z oficjalnych statystyk i – w praktyce – trudna do oszacowania[4]. Wielu armatorów nie zgłasza bowiem incydentów związanych z piractwem do podmiotów zajmujących się bezpieczeństwem na morzach[5]. Najbardziej zagrożone atakami są obecnie obszary morskie Zatoki Gwinejskiej oraz Azji Południowo-Wschodniej. W pierwszym półroczu 2018 r. MBM odnotowało 31 incydentów na nigeryjskich wodach (w porównaniu z 13 w 2017 r. i 24 w 2016 r.). W tym samym okresie u wybrzeży Indonezji zostało zgłoszonych 25 abordaży lub prób ich dokonania. Miały one najczęściej charakter rabunkowy.

W ostatnim czasie sytuacja bezpieczeństwa na morzach Azji Południowo-Wschodniej uległa jednak poprawie. Znacząco spadła m.in. liczba uprowadzonych marynarzy. Nastąpiło to m.in. w wyniku zwiększenia skuteczności działań podejmowanych przez lokalne służby.

Największe zagrożenie dla załóg statków stanowi piractwo u wybrzeży Nigerii, Togo oraz Beninu. Przeprowadza się tam najwięcej ataków, a ponadto – od 2017 r. – rośnie liczba napadów, których celem jest porwanie marynarzy i wyłudzenie okupu za ich uwolnienie. Rzadziej natomiast dochodzi do abordaży obliczonych na kradzież ładunku (m.in. węglowodorów). Jest to spowodowane przede wszystkim obecnym, relatywnie niskim poziomem cen ropy naftowej oraz coraz większymi trudnościami z jej sprzedażą na czarnym rynku. Ponadto uprowadzenie załogantów jest znacznie prostsze do zrealizowania [6]  i ma większe szanse powodzenia niż operacja przechwycenia towarów, która wymaga zainwestowania większych środków, a także utrzymania kontroli nad przechwyconą jednostką przez kilka dni.

Najwięcej abordaży jest dokonywanych w Zatoce Gwinejskiej w odległości od morzach[7] do 80 mil morskich od linii brzegowej. Im dalej od lądu, tym mniejsza jest częstotliwość tych zdarzeń. Wiele napaści ma miejsce w promieniu ok. 5 mil morskich od Bonny Offshore Terminal[8] . Statki zmierzające do tego portu muszą tam bowiem zmniejszyć prędkość i podejść wyznaczoną ścieżką, stając się tym samym łatwym łupem dla przestępców. Do zdecydowanej większości ataków na wodach terytorialnych oraz pełnym morzu dochodzi na wysokości Nigerii, podczas gdy incydenty w Ghanie, Togo oraz Beninie zdarzają się jedynie na znajdujących się u wybrzeży miejscach zakotwiczenia. Celem napadów są przede wszystkim statki towarowe, ponieważ ich kadrę oficerską stanowią w większości obywatele państw europejskich – głównie z Europy Środkowo-Wschodniej. Stwarza to piratom możliwość żądania wyższego okupu za ich uwolnienie.

Nie ma obecnie perspektyw na poprawę sytuacji bezpieczeństwa w Zatoce Gwinejskiej. Władze państw położonych nad tym akwenem prowadzą walkę z piractwem (w tym wspólne operacje) głównie za pomocą sił morskich. Nie przynosi ona jednak oczekiwanych rezultatów, ponieważ nie towarzyszą jej większe akcje na lądzie wymierzone w siatki przestępcze. Co więcej, rządy nie podejmują skutecznych starań zmierzających do wyeliminowania prawdziwej przyczyny piractwa, tj. wysokiego bezrobocia i ubóstwa wśród miejscowej ludności, która jest niezadowolona z braku redystrybucji zysków z handlu nigeryjską ropą naftową. Pewnego rodzaju zachętą do angażowania się w działalność przestępczą jest polityka armatorów, którzy – w ramach szukania oszczędności – rezygnują z opłacania ochrony miejscowej marynarki wojennej lub tzw. doradców ds. bezpieczeństwa.

[1] Międzynarodowe Biuro Morskie jest wyspecjalizowanym departamentem Międzynarodowej Izby Handlowej.

[2] Dane te obejmują także nieudane próby ataków. Cel abordaży w 2017 r. oraz 2018 r. stanowiły przede wszystkim masowce oraz chemikaliowce.

[3] W samym 2010 r. somalijscy piraci pojmali ok. tysiąca zakładników.

[4] Niedoszacowanie może sięgać nawet 60%.

[5] Armatorzy nie raportują napaści m.in. w obawie przed pogorszeniem reputacji. Ponadto część z nich uważa, że zgłaszanie takich zdarzeń nie przynosi zamierzonych efektów. Władze państw przybrzeżnych nie podejmują bowiem skutecznych działań przeciwko przestępcom, natomiast powiadomienie o incydencie może skutkować wzrostem kosztów ubezpieczenia, a toczone śledztwo opóźnić dostarczenie ładunku do portu.

[6] Zakładnicy są zazwyczaj przetrzymywani na trudno dostępnych wysepkach delty Nigru znajdujących się poza kontrolą lokalnych sił bezpieczeństwa.

[7] Granica morza terytorialnego.

[8] Niewielki port u wybrzeży Nigerii.